Obcięcie włosów to coś co chodzi za mną od dawna. Nie mówię tu o samym podcięciu końcówek, tylko o czymś bardziej drastycznym. Wiele razy narzekałam na cieniowanie i schodzenie z czerwieni. Czasem mam już na prawdę dość tego, że pomiędzy najdłuższą a najkrótszą warstwą jest około 15 cm różnicy a mimo prób wyrównania tego od roku nie widać poprawy. Jak na razie umawiam się na obcięcie włosów u dziewczyny, która nie jest fryzjerką ale wiele osób ją poleca. Po wielu przejściach z fryzjerami, którzy nie mają pomysły na moje włosy, nie wiedzą co to znaczy "chcę powoli wyrównać" wiążę dużo nadziei co do tego spotkania i mam nadzieję, że w ciągu najbliższych trzech tygodni ono wypali i będę mogła się pochwalić efektami na blogu. A jak na razie chciałam wam pokazać moje przemyślenia w tym temacie.